Solidarność Solidarność
Solidarność 80-90
 
AlbumAlbum  FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 



1.,,post'' po polsku to temat wpisu (wpis) ; 2. żeby oddać głos w ankiecie trzeba się zarejestrować

Kosmiczny kac



 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Solidarność Strona Główna -> inne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

z którą opinią zgadzasz się
Fakt, że mogliśmy prowadzić działalność opozycyjną, świadczy na korzyść kolegów, którzy dali się omotać SB
50%
 50%  [ 1 ]
sumienie nie pozwala donosić na kolegów
0%
 0%  [ 0 ]
kolejni TW powinni przyznać się
0%
 0%  [ 0 ]
nie mogli zrobić kariery ci, co nie współpracowali
0%
 0%  [ 0 ]
niekoniecznie należało być TW, żeby otrzymać paszport
50%
 50%  [ 1 ]
b. aktywna konspiracyjna działalność byłaby możliwa, gdyby pracowali w otoczeniu infiltrowanym skutecznie przez SB
0%
 0%  [ 0 ]
smutne, że wypowiadają sie autorytatywnie ludzie, którzy nie mają pojęcia o realiach tamtych czasów
0%
 0%  [ 0 ]
Wszystkich Głosów : 2

Autor Wiadomość
s
Admin forum


Dołączył: 03 Maj 2008
Posty: 227

PostWysłany: Nie 23 Lis , 2008 10:47 am    Temat postu: Kosmiczny kac
Odpowiedz z cytatem

Uwagi do artykułu „niechciane kontakty” (Gazeta Pomorska 20.11.0Cool
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081119/TORUN01/102885600

Pytam dziennikarzy Gazety Pomorskiej:

Czy profesor Andrzej Strobel powiedział im, że ukrywał mnie w swoim domu po wprowadzeniu stanu wojennego? Zapewne nie, bo w cytowanej wypowiedzi broni on swoich współpracowników, pomija własne zasługi.

Kamila Mróz i Adam Willma mogliby jednak o tym przeczytać w książce Wojciecha Polaka „Czas ludzi niepokornych”.

Gdyby przed opublikowaniem artykułu „Niechciane kontakty” jego autorzy posiedli tę informację, to powinni napisać przede wszystkim, że Andrzej Strobel był ofiarnym współpracownikiem solidarnościowego podziemia, narażając tym siebie i swoją rodzinę.

Na szczęście oprócz zasobów IPN istnieją także inne źródła pisane, warto do nich zaglądać. Wynika z nich, że w środowisku toruńskich astronomów przez lata stanu wojennego funkcjonowali czołowi działacze NSZZ „Solidarność”, którzy kierowali całym regionem.

Czy ich bardzo aktywna konspiracyjna działalność byłaby możliwa, gdyby pracowali w otoczeniu infiltrowanym skutecznie przez SB?

Leszek Zaleski

Toruń, 20 listopada 2008

-------------------------------

Przesylam kilka slow komentarza do listu Leszka Zaleskiego.

Odpowiadam na kluczowe pytanie: czy dzialalnosc konspiracyjna jest mozliwa w srodowisku gesto zinfiltrowanym przez tajna sluzbe?

Tak. Jest mozliwa i czesto miala miejsce. Pokazuje to historia wielu tajnych sluzb, zaczynajac od carskiej ochrany.

Gdy infiltracja daje sluzbie (lub jej mocodawcom) poczucie kontroli nad zagrozeniem, nad dana grupa podziemna, wtedy czesto nie ma decyzji o likwidacji takiej grupy. Lepiej dyskretnie wywierac wplyw na jej zachowanie i wiedziec, co sie swieci.

Rozbicie grupy moze spowodowac, ze dzialanosc podziemna podejma inne osoby, byc moze calkiem lub znancznie slabiej rozpracowane i cala mozolna infiltracja bedzie musiala byc prowadzona od nowa.

Wynika z tego, ze kontynuacja dzialanosci przez dana grupe podziemna nie jest w zadnym razie decydujacym wskaznikiem szkodliwosci informatorow tajnej policji.

Pozdrawiam serdecznie,
Andrzej Zybertowicz

-----------------------------
Szanowny Panie Leszku,

Bardzo dziękuję za ten głos w dyskusji nad "współpracą" ludzi ze środowiska akademickiego z SB-cją. We wszystkich tych historiach wolszczanowskich smutne jest to, że wypowiadają sie autorytatywnie ludzie, którzy nie mają większego pojęcia o realiach tamtych czasów. W najlepszym wypadku byli działaczami NZS-u (i chwała im za to), ale, według mojej wiedzy, włos im z głowy za to nie spadł (przynajmniej w Toruniu). Teraz niektórzy z nich są historykami, a inni - historykami z IPN-u... I tych ostatnich mało obchodzą miaradajne przecież opinie profesorów Hanasza czy Stawikowskiego... W Łodzi panowie Belka z Kropiwnickim też mieli biurka naprzeciwko siebie... i co z tego?
Żyjemy w czasach błota - i, niestety, to się nie skończy, dopóki błoto nie wyschnie i nie odpadnie (samoistnie).

Bogumił Brzeziński


===========================

http://www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrIssue=965&NrSection=80&NrArticle=120662&IdTag=832

mój komentarz - wysłany do NOWOŚCI

Nie etykietujcie!

Profesor Andrzej Strobel ukrywał mnie w swoim domu po wprowadzeniu stanu wojennego. Najpierw właśnie u niego znalazłem schronienie.

Później wielokrotnie zmieniałem mieszkania. Nazwiska dobroczyńców wymienione są w książce Wojciecha Polaka „Czas ludzi niepokornych”. Andrzej Strobel pozostawał ze mną w kontakcie przez wiele tygodni, był jednym z łączników pomiędzy mną a strukturami podziemnymi „Solidarności”.

Znam go od ponad 40 lat. Jest człowiekiem szlachetnym, odważnym, niezwykle uczynnym.

Te słowa dodaję do fragmentu artykułu „Kosmiczny kac astronomów”, zatytułowanego „Sumienie nie pozwala donosić”.

Wszystko, co powyżej napisałem i do czego się odnoszę, te wszystkie słowa uznania i szacunku dotrą jednak tylko do czytelników dociekliwych.

Mniej dociekliwi poprzestaną na tytułach artykułów, fotografiach i podpisach pod nimi, na przykład, jak napisano: Prof. Andrzej Strobel – TW „Proxa”.

Dziennikarze (nie tylko NOWOŚCI) piętnują toruńskich astronomów od kilku tygodni. Właśnie napiętnowaniem jest dodanie przy nazwisku skrótu TW, któremu towarzyszy – również stygmatyzujące określenie – współpracownik SB.

Cóż to bvyli za współpracownicy SB? Komu naprawdę sprzyjali i służyli pomocą ci ludzie, otaczający na co dzień aktywnych czołowych działaczy solidarnościowego podziemia?

O każdym z wymienionych mam do powiedzenia wiele dobrego. Podobnie mówią cieszący się niepodważalnym autorytetem profesorowie Antoni Stawikowski, Jan Hanasz, Eugeniusz Pazderski.

Niech te świadectwa idą w świat. To one zasługują na tytuły artykułów i wytłuszczony druk.

Emerytowany nauczyciel, astronom

Leszek Zaleski

Toruń, 21.11.2008

_________________
solidarnosc.of.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
s
Admin forum


Dołączył: 03 Maj 2008
Posty: 227

PostWysłany: Wto 25 Lis , 2008 2:22 am    Temat postu: czuję się skrajnie zniesmaczony
Odpowiedz z cytatem

Komentarz prof. Zybertowicza mieści się w całości w jego koncepcji, czy raczej obsesji demonizowania rzeczywistości pod jeden strychulec. Podziemie solidarnościowe w niczym nie przypominało znanych z dawnych czasów zakonspirowanych kadr rewolucyjnych, ściśle kontrolujących zhierarchizowaną armię szeregowych wykonawców ich idei i rozkazów. „Solidarność” stanie wojennym, jak i wcześniej, była przede wszystkim ruchem oddolnym i koleżeńskim. Po grudniu charyzmatyczne postaci, chwilowo niueuwięzione i wiązane z podziemiem, podtrzymywały tylko prestiż legendy „Solidarności” i nie odgrywały jakiejś znaczącej roli przywódczej. Tak naprawdę działalność „Solidarności” tych lat nakierowana była na samopomoc i informację. Jeżeli na samopomoc ówczesna władza mogłaby jeszcze machnąć ręką (bo i tak rozgrywała się ona zasadniczo pod opiekuńczymi skrzydłami Kościoła), to na pewno nie lekceważyła podziemnego ruchu wydawniczego, zwłaszcza prasy. Prasa solidarnościowa informowała (i podnosiła na duchu) naprawdę bardzo szerokie kręgi ludzi, a ponadto przenikała za granicę i zaznajamiała tamtejszą opinię publiczną z sytuacją w Polsce oraz wracała na falach np. Wolnej Europy do kraju. Była zwalczana z całą zaciekłością. Piszę to jako bezpośredni świadek i uczestnik – pierwszy redaktor „Toruńskiego Informatora Solidarności”. Byłem jedynym nie-astronomem w gronie ojców założycieli gazety. Bardzo wiele z procesu redakcyjno-wydawniczego, zwłaszcza w pierwszym okresie, rozgrywało się w gmachu na Chopina, ówczesnej siedzibie Instytutu Astronomii, który pamiętam jako oazę wolności w obrzydliwym świecie czołgów i umundurowanej propagandy. W tym towarzystwie nie trzeba było grać ani udawać czegokolwiek. Tu wszyscy byli mniej lub bardziej swoi. Jednym z bardziej swoich był Andrzej Strobel i jego żona Janka. Oboje zaliczam dzisiaj do swoich przyjaciół. I jeżeli oni mnie też, to mogę być tylko z tego dumny.

Roman Spandowski

_________________
solidarnosc.of.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Jan Hanasz
Gość





PostWysłany: Wto 25 Lis , 2008 10:03 am    Temat postu: Bronimy Kusa
Odpowiedz z cytatem

Przed 36-iu laty młody wówczas naukowiec Andrzej Kus, pracujący w Instytucie Astronomii UMK, dał się omotać Służbie Bezpieczeństwa i stał się jej tajnym współpracownikiem. Przez kilkanaście lat musiał dostarczać funkcjonariuszom SB informacji o środowisku astronomów toruńskich i pobytach zagranicznych.

Ten jego młodzieńczy błąd sprzed lat, z którego nie potrafił się wyplątać, nie może przyćmić jego całego ogromnego dorobku naukowego i organizacyjnego, jak i faktu, że to dopiero pod jego kierownictwem toruńska radioastronomia stanęła na światowym poziomie.

Po latach możemy powiedzieć, że informacje które przekazywał SB nie wyrządziły większych szkód w środowisku astronomicznym, a w szczególności nie doprowadziły do zdekonspirowania osób uprawiających w tym środowisku nielegalną działalność opozycyjną. To właśnie tu na terenie Instytutu Astronomii UMK niżej podpisani organizowali i budowali podziemne radio i telewizję w czasach stanu wojennego. W 1985 roku po wpadce Jana Hanasza i Zygmunta Turły, emitujących plansze telewizyjne Andrzej Kus był indagowany przez SB, lecz nie ujawnił niczego co wiedział w tej sprawie lub czego się domyślał.

12 listopada profesor Andrzej Kus stanął odważnie na forum Rady Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UMK i sam dobrowolnie, ze skruchą i żalem wyznał kompromitującą prawdę o swojej współpracy z SB. A dwa tygodnie wcześniej poinformował o tym JMRektora UMK.

Był to akt wielkiej odwagi cywilnej, której zabrakło wielu innym byłym tajnym współpracownikom SB. Taka postawa budzi w nas szacunek, podziw i sympatię. Dla nas ta sprawa jest już zamknięta.

Podpisali:
Twórcy i konstruktorzy podziemnego radia i telewizji „Solidarność Toruń” w czasach stanu wojennego, astronomowie:

Zygmunt Turło,
Eugeniusz Pazderski,
Jan Hanasz.
Powrót do góry
jk
Gość





PostWysłany: Wto 25 Lis , 2008 11:03 pm    Temat postu: mój komentarz
Odpowiedz z cytatem

Chciałbym rozpocząć od ogólnej uwagi o dzisiejszej lustracji w Polsce. Ma ona wadę zasadniczą , tkwi w niej barbarzyński rys. Mianowicie , odbywamy publiczne sądy nad ludzkimi słabościami z przeszłości. Publiczne osądy przybierały różne formy: pławienie czarownic, zakuwanie w gąsiorze, stosy, gilotyna i można tą listę ciągnąć dalej. W życiu ludzkim jest tak, że popełniamy większe lub mniejsze grzechy. Upublicznianie tych słabości bardzo przeszkadza w naprawieniu uczynionego zła. Jest to rodzaj śmierci cywilnej, na którą skazujemy konkretnych ludzi. Ponadto ujawniając słabości konkretnych ludzi przed opinią publiczną, faktycznie odwołujemy się do gorszych stron ludzkiej natury ( zawziętość, zemsta, mściwość). Dlatego takie postępowanie jest niemądre i niemoralne.
Jestem matematykiem , który pracował i pracuje w gmachu przy ul. Chopina 12/18, a więc tym samym gdzie przed laty pracowali astronomowie . Byłem i do dzisiaj jestem pełen podziwu dla kolegów-astronomów , którzy w latach stanu wojennego prowadzili odważną, skuteczną i mądrą działalność podziemną. Byli matematycy, którzy pomagali im w tym ile mogli i ile potrafili. Nie należy potępiać tych pracowników Instytutu Astronomii, którzy wtedy podpisali zgodę na współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Chcieli rozwijać naukę, chcieli kontaktów z nauką światową i uważam, że tylko dlatego podpisali. Oczywiście, byłoby lepiej gdyby nie podpisali . Niektórzy z nich czynnie uczestniczyli w działalności podziemnej, a na pewno wszyscy widzieli co się wokół nich dzieje. Skutki ich słabości są nikłe lub żadne. Ani prof. Jan Hanasz, ani Jego koledzy nie mogliby zrobić to co zrobili, gdyby inni koledzy ich sypali. Rację ma p. Roman Spandowski pisząc, że wydawanie prasy podziemnej nie mogło być tolerowane w obozie komunistycznym . Niezależna prasa podziemna stanowiła zawsze śmiertelne niebezpieczeństwo dla komunistów. Zatem działalność podziemna w środowisku astronomów była tak owocna i intensywna nie dlatego, że SB łaskawie na to pozwalało, ale po prostu o niej nie wiedziało. Dlatego tą drogą zwracam się do kolegów-astronomów , którzy przed laty ulegli słabości, aby podnieśli głowę do góry. Kara, którą Wam wymierzono w postaci publicznego napiętnowania jest niewspółmierna do czynów. Wasza praca naukowa jest dalej potrzebna Polsce, Wam i Waszym rodzinom. Zwracam się też tą drogą do zwolenników tej formy lustracji, jaką obecnie mamy w Polsce. Taka lustracja nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością, a wręcz jest ono dla Polski bardzo szkodliwa. Lustracja w tym wydaniu dosięga takie osóby jak: Arcybiskupi Henryk Muszyński i Józef Życiński, Ojciec Władysław Wołoszyn , profesorowie Instytutu Astronomii w Toruniu. Czy o to chodzi, aby niszczyć najlepszych? Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Jan Kwiatkowski.
Powrót do góry
s
Admin forum


Dołączył: 03 Maj 2008
Posty: 227

PostWysłany: Nie 30 Lis , 2008 6:33 am    Temat postu: Dlaczego wpadła telewizja ,,S''?
Odpowiedz z cytatem


_________________
solidarnosc.of.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Solidarność Strona Główna -> inne
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Solidarnosc.of.pl

Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v1.5 par HEDONISM

(-1 2/3478 8/0.17452) MojeForum.Net - darmowe forum
Lady recepcyjne Anteny CB Żarówki LED Okna drewniane Teak Omega 3 Żarówki LED Darmowe fora Kody Kreskowe implanty Wrocław 1 procent podatku stat4u